
Tym razem impreza odbyła się
pod hasłem "Lata 70." i - jak szybko się okazało - był to strzał w
dziesiątkę, bo wspomnienia odżyły od razu. - Pamiętam te czasy z lat
dzieciństwa, przebierając się, wzorowałam się na wspomnieniach o mojej mamie, pamiętam,
że podobne ubrania jak ja na tym balu nosiła na mojej komunii - mówiła Laura
Victoriano, która została w sobotę wybrana królową balu. Jak przyznała, od lat
było to jej marzenie, a na imprezę do galerii bezskutecznie próbowała się już
dostać rok temu. Tym razem w zdobyciu zaproszeń pomógł jej znajomy artysta.
Z okazji balu swoje oblicze zmieniła też sama galeria, a hitem dekoracji był
biały tekturowy maluch w skali 1:1 o numerze rejestracyjnym OPA 1970. Goście
balu chętnie przy nim pozowali do zdjęć i wspominali czasy, kiedy sami jeździli
podobnymi samochodami.
Przede wszystkim jednak czas spędzali na parkiecie, gdzie
albo szaleli w rytm przebojów ABBY, albo oglądali pokazy pary tanecznej, która
też już na stałe wpisała się w tę imprezę. Ozdobą balu byli już po raz trzeci.
- Każdy tańczy jak umie, ale najważniejsze, żeby dobrze się bawił. Dzięki
programom tanecznym, które w telewizji biją teraz rekordy popularności, ludzie
coraz mniej wstydzą się wychodzić na parkiet, chociaż z reguły najpierw wolą
się zorientować, jak tańczą inni goście. Dla nas taniec jest czymś zupełnie
naturalnym, nie wyobrażamy sobie bez niego życia. A najbardziej uwielbiamy
rumbę, bo jest najbardziej zgodna z naszymi charakterami - mówili zgodnie
Sandra Augustyniak i Arek Deierling.
Travoltę odkrył też w sobie prezydent Opola Ryszard Zembaczyński, który choć do
galerii przyszedł w garniturze z zamiarem szybkiego opuszczenia imprezy,
przywdział nagle perukę, wyjął koszulę ze spodni i porwał do tańca Annę Łęgowik
z promocji GSW. Wyszedł dopiero po północy i to na dodatek z trofeum. Jury
wybierające króla i królową balu przyznało mu wyróżnienie za "odwagę,
samozaparcie, siłę i talent". Królem balu został jednak Renaldo Giersberg.
- Lata 70. i w końcu czuje się normalnie! - mówił rozentuzjazmowany, kiedy z
parkietu zszedł dosłownie na chwilkę.
Dzięki balom kostiumowym galeria co roku zbiera pieniądze na wystawę jednego z
opolskich artystów. Tym razem zostaną przeznaczone na wystawę prac Zbigniewa
Natkańca, laureata nagrody GSW na Salonie Jesiennym.
Gazeta Wyborcza, 26.01.2009