
We wtorek w Galerii Sztuki Współczesnej w Opolu prestiżowy wernisaż. "Akwaforta kontra cyfra" otwiera bowiem tegoroczne "Międzynarodowe Triennale Grafiki Kraków 2003"
Opolska galeria od 1997 roku jest współorganizatorem "Międzynarodowego Triennale Grafiki". Program imprezy, na którą napływa kilka tysięcy prac z całego świata, jest realizowany przez wiele miesięcy w kilku zaledwie krajowych galeriach. Wystawa nagrodzonych grafik odbywa się w Krakowie, natomiast w Toruniu, Warszawie czy w Opolu z nadesłanych dzieł komponowane są zróżnicowane tematycznie wystawy.
"Akwaforta kontra cyfra" ma być głosem w międzynarodowej dyskusji na temat znaczenia grafiki artystycznej w kontekście coraz większego naporu nowoczesnych mediów - mówi Anna Potocka, kurator wystawy i dyrektor GSW, która na opolską wystawę wybrała 130 grafik 100 artystów z 38 krajów świata.
- Zdaję sobie sprawę, że grafika to bardzo elitarna i czasem bardzo trudna w odbiorze dyscyplina sztuki. Trudność ta wynika przede wszystkim z faktu, że większość zwiedzających nie zna tajników warsztatu. O ile widzowie potrafią oceniać fotografie, gdyż nie ma chyba osoby, która nie zrobiłaby w życiu dobrego zdjęcia, albo obraz, posiłkując się wiedzą wyniesioną ze szkoły, tak proces powstawania grafik jest dla nich raczej niewiadomą - dodaje.
Aranżacja wystawy, która obok prac zrobionych wedle przeszłych recept zawiera te powstałe z użyciem komputera, nie ma jednak na celu odpowiedzi na pytanie, która droga twórcza jest słuszniejsza i wartościowsza.
Dla laika jednak ważna jest wyjątkowość dzieła, a o tej trudno mówić, jeśli zważyć, że komputerowe pliki mogą być reprodukowane w nieskończoność.
- Uczciwość twórcy nakazuje przekreślić rylcem matrycę po wyczerpaniu nakładu, który maksymalnie ustala na 10 rycin. Oczywiście, przy pracy z komputerem należałoby zniszczyć pliki i z tego, co mi wiadomo, artyści naprawdę je kasują. Moim zdaniem z wielką stratą, bo jestem zwolennikiem archiwizacji - zapewnia Potocka.
Poprosiliśmy, by z ogromu prac wybrała tę, która jej zdaniem jest najciekawsza. - Nie lubię wskazywać palcami, ale proponuję skoncentrować się na dziełach Polaków. Np. "Studium Ostatniej Wieczerzy" Bogdana Topora jest wprawdzie bardzo oszczędne, ale doskonałe - kończy.
Gazeta.pl Opole