
Bo po przygodzie z fotografią reportażową i filmem dokumentalnym światu
zaczęła się przyglądać fragment po fragmencie. Na opolskiej wystawie
nie pokazuje więc ludzi mieszkających w najodleglejszych zakątkach
świata, a sfotografowane z bliska błoto, fale, korę drzew.
Kiedy Dzikowska zaczęła się temu wszystkiemu przyglądać, odkryła, że
obrazy, które uchwyciła w swoim aparacie, przypominają jej nawet
konkretne kierunki w sztuce czy style charakterystyczne dla konkretnych
artystów.
- Takie obrazy mogą się wydawać abstrakcyjne, ale to przecież natura.
Wszystko, co świadomie lub nie wydobywamy na światło dzienne w procesie
twórczym, wypływa przecież z natury - twierdzi Dzikowska.
Teraz, jak sama przyznaje, nie potrafi już wyłączyć oczu na śledzenie
natury, a jej przyjaciele nazywają to nawet chorobą.
Tymczasem Dzikowska, tak jak kiedyś odkrywała przed widzami ciekawostki
i opowieści podróżnicze, teraz odkrywa świat na nowo. Ostatnio
stwierdziła na przykład że... świat jest w paski. A po swojej podróży
do Gabonu, że... Gabon dla odmiany jest w kropki.
- W naturze jest wszystko, mam nadzieję, że wiele tematów mi się jeszcze objawi - mówi Dzikowska.
Wystawa jej prac, które stoją już na opolskim Rynku, oficjalnie zostanie otworzona w czwartek o godz. 16.
Spotkanie autorskie połączone z promocją wydawnictw w piątek o godz. 18 w Galerii Sztuki Współczesnej.
Co ciekawe, 12 maja ukaże się kolejny przewodnik po Polsce autorstwa
Dzikowskiej, w którym trzy rozdziały poświęciła fascynującej ją
Opolszczyźnie. - Po śmierci Tony'ego Halika postanowiłam promować
swojską, przaśną Polskę, a nie egzotyczny świat - mówi autorka.
Gazeta Wyborcza