Przeskocz nawigację

Malarstwo Lecha Biernackiego

11.01.2018 - 18.02.2018

Wystawa malarstwa Lecha Biernackiego

Wernisaż - 11 stycznia godz.18.00

Wystawa czynna do 18 lutego 2018 roku.

Jubileusz pracy twórczej artysty.


Wydarzenia towarzyszące wystawie:
17 stycznia godz.17.00 - oprowadzanie w j. angielskim
21 i 22 stycznia, DZIEŃ BABCI I DZIADKA - wstęp wolny oraz słodka niespodzianka

9 lutego godz.14.00 - oprowadzanie dla Seniorów
11 lutego godz.16.00 - oprowadzanie autorskie dla wszystkich zainteresowanych sztuką 
11 lutego godz.17.00 - oprowadzanie dla osób głuchoniemych z tłumaczką j. migowego

 __________________________________________________

Artysta pisze o sobie (fragmenty dłuższego tekstu):

Urodziłem się w Polsce w 1948 roku i jak każde dziecko uwielbiałem malować. W wieku dziewięciu czy dziesięciu lat w czasie wakacyjnego pobytu nad Bałtykiem natknąłem się na grupę artystów w plenerze. Całymi godzinami obserwowałem ich pracę zamiast korzystać z plaży. Od tego właściwie wszystko się zaczęło. Po latach okazało się, że byli to studenci pierwszych lat uczelni wrocławskiej, którą i ja ukończyłem w 1974 roku. W tamtych latach do 1981 roku, kiedy to w Polsce wprowadzono stan wojenny, wiele wystawiałem na wystawach indywidualnych i grupowych. Pierwszą wystawę indywidualną miałem w Niemczech w Iserlohn w 1981 roku (...).

W 1989 roku w Polsce skończył się komunizm. Zacząłem więcej wystawiać i uczestniczyć w plenerach, sympozjach malarskich w Europie Zachodniej, szczególnie w Niemczech i Austrii. Poznawałem nowych przyjaciół, konfrontowałem się ze sztuką zachodu. Szukałem nowych technik i sposobu wyrażenia siebie. 

W międzyczasie byłem dwukrotnym stypendystą Ministerstwa Kultury. Z sukcesami brałem udział w konkursach malarskich. Dostałem Wojewódzką Nagrodę Artystyczną. Było O.K., normalna droga kariery. Ale czegoś brakowało. Przełom nastąpił w czasie pobytu w Grecji, gdzie przebywałem w latach 2003-2006. To światło południa Europy sprawiło, że zacząłem inaczej podchodzić do malarstwa. Obrazy stawały się przesiąknięte kolorem, kontrastem, a może nawet greckim winem.

Doszedłem w końcu do abstrakcji, do swojej abstrakcji, czasami nie całkiem "abstrakcyjnej". Tym, co mnie pociąga, jest kolor i pierwsze wrażenie. Pozostaję wierny tradycyjnemu malarstwu sztalugowemu wbrew kasandrycznym przepowiedniom, że malarstwo umiera. Na szczęście jeszcze nie umiera, a komputery to tylko inne medium. Bez wrażliwości człowieka nie da rady.

Od 2016 roku realizuję projekt pt. „Krucjata artystyczna". Jest to akcja polegająca na wyjściu ze swoim pojedynczym obrazem w teren, w miejsca niekojarzące się z prezentacją sztuki, takie jak stacja benzynowa czy supermarket.