
Rozmowa z dyrektorką galerii
Piotr Guzik: W poprzednich latach nie udawało się zaprosić laureata w jednej z kategorii World Press Photo. W tym roku będzie inaczej?
Osobiście uważam jednak, że wystawa jest tak duża, że podczas otwarcia nie ma sprzyjających warunków do tego, by zorganizować typowe spotkanie z artystą. W jej trakcie poszukujemy raczej ciekawych autorów, by potem zaprosić ich do siebie na wystawę indywidualną.
Wyniki World Press Photo są znane od kilku miesięcy. Kto chciał, bez problemu znalazł wszystkie prace w internecie. Nie obawia się pani, że ludzie nie przyjdą?
- Rzeczywiście, gdy organizowaliśmy u siebie pierwsze wystawy najlepszych zdjęć prasowych, to aby zobaczyć wszystkie nagrodzone fotografie trzeba było przyjść osobiście. I mogłoby się wydawać, że w dobie internetu zainteresowanie wystawą powinno maleć, ale my obserwujemy zjawisko odwrotne. Z roku na rok ekspozycję odwiedza coraz więcej osób.
Z czego to może wynikać?
- Przede wszystkim z tego, że oglądanie zdjęcia na komputerowym monitorze to nie to samo, co oglądanie fotografii na wielkoformatowej planszy. Różnica wypada na korzyść tego drugiego, bardziej tradycyjnego medium. Bo dopiero przy odpowiednim rozmiarze i ekspozycji można w pełni docenić walory zdjęcia.
A to niejedyne czynniki mogące mieć wpływ na wzrost zainteresowania World Press Photo. Po pierwsze, Opole jest obok Poznania, Krakowa i Warszawy jedynym miejscem w Polsce, gdzie wystawa jest prezentowana. Po drugie, bilety wstępu na wystawę od 11 lat nie uległy zmianie i zawsze wynoszą 4 i 8 złotych, czyli 1 i 2 euro. Dla porównania, gdzie indziej w Europie bilety wstępu na World Press Photo kosztują 20 euro.
Spora różnica.
- Ta cena wynika głównie z tego, że koszt sprowadzenia do siebie tej ekspozycji jest dosyć duży. Bo to nie jest wystawa objazdowa. Każde miejsce, w którym jest lub byłą prezentowana, musiało najpierw indywidualnie negocjować z fundacją World Press Photo i spełnić jej dosyć wygórowane oczekiwania. Także finansowe.
Jak w takim razie udaje się utrzymać ceny biletów w Opolu na tym stosunkowo niskim poziomie?
- Głównie dzięki sponsorom. Co jest trudne o tyle, że w materii sponsoringu Opolszczyzna jest terenem niełatwym. Nie ma tu zbyt wiele central dużych firm. W wypadku World Press Photo zdarza się, że jakieś duże przedsiębiorstwo samo zgłosi się i wyrazi chęć sponsorowania wystawy. Warunek jest taki, że będzie to sponsoring ogólnopolski. Próbowaliśmy koordynować tę kwestię z innymi miejscami, gdzie prezentowana jest ta wystawa, ale nigdy nie udało nam się dojść do porozumienia.
Dlatego musimy szukać sponsorów sami. Bo choć już teraz wiadomo, że wystawa się odbędzie, to nadal jesteśmy otwarci na współpracę z firmami, które chciałyby nas wesprzeć.
Gazeta Wyborcza,04.11.2011